Nocna adoracja – czuwanie przy Sercu Jezusa!

 Znalezione obrazy dla zapytania adoracja nocna
Zbliża się kolejny pierwszy piątek miesiąca stąd też mam propozycję pewnej bardzo ciekawej a nieco pokrytej kurzem praktyki związanej z kultem Najświętszego Serca Pana Jezusa, w którą sam planuję się włączyć.Na początku XX wieku o. Mateo Crawley-Boevey, postanowił założyć nocną adorację Najświętszego Serca Pana Jezusa. Polega ona na tym, że z nocy poprzedzającej pierwszy piątek miesiąca poświęca się przynajmniej jedną godzinę od późnego wieczora do rana na adorację Najświętszego Serca Pana Jezusa. Modlitwa może być dowolna byleby była złączona z wynagradzaniem Najświętszemu Sercu za grzechy jakich doznaje. Mogą, a nawet powinny, być też dołączone inne intencje, np. w intencji papieża, członków rodziny, którzy odeszli od wiary, dusze konające tej nocy, czy o królowanie Serca Jezusowego w społeczeństwie. Adoracja nocna jest twórczą realizacją tego co Pan Jezus powiedział Św. Marii Małgorzacie Alcoque:

„Wynagradzaj za niewdzięczności ludzi. Spędź godzinę na modlitwie by zadośćuczynić Bożej sprawiedliwości, by błagać o nawrócenie grzeszników, by honorować Mnie, by pocieszyć Mnie w moim gorzkim cierpieniu gdy zostałem opuszczony przez apostołów kiedy nie chcieli ze mną czuwać jednej godziny”

Można też czuwać całą noc i włączyć całą rodzinę w adorację zmieniając się co jakiś czas. Tak ojciec może czuwać jedną godzinę, matka drugą, a dzieci np. po pół godziny. W ten sposób cała rodzina będzie włączona w nocną adorację.

Jak słusznie o. Mateo zauważa wielu ludzi jest w stanie poświęcić całe noce na niegodziwe rozrywki więc my powinniśmy móc poświęcić przynajmniej jedną godzinę miesięcznie na wynagradzanie Najświętszemu Sercu zniewag. Najlepiej zrobić w świątyni przed Najświętszym Sakramentem. Zapraszamy z czwartku na I piątek miesiąca – 1/2 września.

Pomoce do adoracji znajdziesz tutaj       http://adoremus.pl/

Planety, Gwiazdy, Chmury

Noc. Cisza. Samotność. Wśród gwiazd.

Kiedy ostatni raz wyszedłeś w nocy, na odludzie, popatrzeć w gwiazdy?

Upajać się widokiem nieba, upstrzonego gwiazdami, światełkami świecącymi specjalnie dla Ciebie, z daleka.

Te same gwiazdy oglądali Twoi dziadowie, pradziadowie.

Wyglądali, pytając ich, kto was stworzył, o jaśniejące? Kim jest Ten Ktoś?

Och, jakże cudowny musi być Ten, który tak cudnie polał mlekiem nieboskłon.

Dziś dobrze to widać. Przecina sklepienie niczym rana na Jego boku, przebitym dla Ciebie. Wszystko to stworzył dla Ciebie, i ta włócznia, która Jego bok przebiła, też była dla Ciebie. Ale On wziął to na siebie, żebyś dzisiaj mógł patrzeć na te światła, których Ojciec tęskni za Tobą. Płaczę, nie mogąc doczekać się momentu, aż do Niego przyjdziesz i złożysz swój ciężar u Jego stop mówiąc: mam dość, zamieńmy się.

Ja kiedyś usiadłem, właściwie nie kiedyś, 23 miesiące i jeden dzień temu, u Jego stóp i teraz sam płaczę, bo nie zasługiwałem na to, żeby mnie przyjął w tym syfie, w którym byłem.

Nie rozumiem jak można być takim jak On. Takim ekstrawaganckim w rozdawaniu Siebie i miłości. Jak można kochać tych, którzy Cię tak bardzo nienawidzą? To nieludzkie. Doprawdy, nie-ludzkie.

A Ty Jezu tylko kochasz i sprawiasz, że Twoje stworzenie wdzięczy i cieszy się do nas, oznajmiając Twoją wielkość i chwałę.

Natomiast, mój Umiłowany*, chciałem Ci powiedzieć: jest dla Ciebie wiele dobrego. Tyle cudownych rzeczy na Ciebie czeka, co gwiazd na niebie. Skoro On dalej trzyma te gwiazdy, tak wspaniałe i ogromne, dla naszej osobistej dekoracji, to pomyśl, co w swoim ręku trzyma dla Ciebie…

*Czytelniku, który czytając to do końca, zabierasz ze sobą fragment mojego serca, darowanego dobrowolnie.

Zatrzymaj go i zadumaj się nad tym.

Krzysztof Sowiński – Głos Pana 

Parafia Miłosierdzia Bożego i Wspólnota Uwielbienia „Głos Pana” zaprasza na comiesięczną Mszę Świętą z modlitwą o uzdrowienie w Skierniewicach!


Wracamy po przerwie wakacyjnej!
Msza odbędzie się 4 września w Parafii Miłosierdzia Bożego w Skierniewicach o godzinie 17.00. Prosimy, aby zarezerwować sobie godzinę lub dwie po mszy. 🙂

Tego dnia chcemy spędzić więcej czasu z naszym Tatą!

Po ostatnich mszach i posługach docierają do nas liczne świadectwa uzdrowień i wielu serc dotkniętych przez Pana! Tak wielki jest Nasz Bóg! 🙂

PLAN:
– Eucharystia i homilia – ks.Jan Rawa
– konferencja o uzdrowieniu
– świadectwa uzdrowień i uwolnień
– adoracja Najświętszego Sakramentu
– pełne mocy Uwielbienie
– modlitwa o uzdrowienie
– indywidualna modlitwa wstawiennicza

Posługuje Wspólnota Uwielbienia „GŁOS PANA” ze Skierniewic.

Czy wiesz, że można całe życie chodzić do Kościoła i nigdy osobiście nie spotkać Jezusa? Wielu z nas tego doświadczyło.

A Ty Go już poznałeś?
Do zobaczenia! Czekamy na Ciebie! 🙂

Oddajmy Bogu najwyższą CHWAŁĘ, bo On jest tego godzien! 🙂

Jako ludzie jesteśmy niedoskonali. Na szczęście żyje w nas Doskonały, który pragnie, abyśmy codziennie stawali się bardziej jak On. A nie da się stać bardziej jak On, jeżeli będziemy zamknięci na naukę. Duch Święty pragnie nas nauczać Prawdy, kształtować i wychowywać.

Od postawy naszego serca zależy, czy Mu się to uda. Czy stawiamy się w miejscu eksperta, który na dany temat wszystko już wie, czy może jako prostaczka, który nic nie wie i potrzebuje nauki? Wszak Ten, który wie wszystko, zawsze ma dla nas nową naukę.

Osoba pokorna wie, że nie jest samowystarczalna. Osoba pokorna wie, że zawsze potrzebuje więcej miłości, objawienia i wiedzy. Osoba pokorna jest otwarta na działanie Boga, suwerenne, jak i przez innych ludzi. Taka osoba wie, że Bóg jest w stanie użyć każdej osoby i każdej sytuacji, jaka się jej przydarzy, do nauczenia nas czegoś pożytecznego, co wniesie pozytywny owoc do naszego życia (Rz 8,28).

Człowieka poniża jego pycha, pokorny zdobędzie uznanie. Prz 29,23

Bóg prawdziwie wywyższa tych, którzy z Nim współpracują w pokorze, nie wynoszących się ponad swoich braci. On wywyższa zwykłych ludzi, którzy całe swoje nadzieje pokładają w Nim, wszelkie siły czerpią od Niego. Nie z własnych wysiłków, możliwości, zasobów czy talentów. To właśnie jest prawdziwa pokora.

Pielgrzymka parafialna – Parafia Miłosierdzia Bożego – 29.09 – 02.10.2016

I DZIEŃ 

5:30 Msza Święta,  o 6:00 wyjazd i przejazd w kierunku Kowna. Po drodze zatrzymamy się w  Studzienicznej

–  położonej nad jeziorem o tej samej nazwie, tuż obok Augustowa. Nazwa jeziora jak i sanktuarium pochodzi od studni, która według wierzeń zawiera cudowną wodę uzdrawiającą choroby oczu. Na terenie tego pielgrzymkowego miejsca mieszczą się Kościół Matki Boskiej Szkaplerznej, cudowna studzienka oraz Kapliczka Najświętszej Maryi Panny. Po nawiedzeniu Sanktuarium udamy  się do Kowna.

Po przybyciu na miejsce spacer z przewodnikiem po pięknej kowieńskiej Starówce z: ruinami zamku u zbiegu Wilii i Niemna, Ratuszem zwanym „Białym Łabędziem”, placem Ratuszowym, Bazyliką Archikatedralną św. Piotra i Pawła, Farą Witoldową. Przejazd na ciepłą obiadokolację i nocleg w okolice Wilna.

II DZIEŃ 

Śniadanie, Po Mszy Świętej w Ostrej Bramie

spotkanie z przewodnikiem i zwiedzanie najpiękniejszych zabytków Wilna  m.in: kościół św. Piotra i Pawła, przed którym znajduje się Plac Jana Pawła II, Góra Trzech Krzyży,  Plac Katedralnego, Bazylika Archikatedralna św. Stanisława z Dzwonnicą, Pałac Prezydencki (z zewnątrz), budynek Uniwersytetu Wileńskiego, kościół św. Jana, cerkiew św. Mikołaja. Następnie przejedziemy do Jaszun.

Głównym zabytkiem jest tu otoczony malowniczym parkiem krajobrazowym pałac rodziny Balińskich. Rezydencja ta wzniesiona została w latach 1824-1827 według projektu Karola Podczaszyńskiego w miejscu dawnego dworu. Po zwiedzaniu Pałacu powrót na ciepłą obiadokolację i nocleg.

III DZIEŃ 

Śniadanie. Po Mszy Świętej przejedziemy do Rundale, ( Łotwa)

miejscowości w której znajduje się wspaniały pałac barokowy porównywany do Wersalu. Wraz z przewodnikiem zwiedzimy wnętrza pałacu oraz ogród. Na parterze Pałacu znajdowały się pokoje administracyjne, gospodarcze i dla służby. Pierwsze piętro zajmowały apartamenty księcia i pokoje gościnne. Wiele z nich zostało udostępnionych turystom. Najbardziej wartościowym pomieszczeniem jest wspaniale dekorowana malowidłami „Złota Sala”. Służyła ona jako sala tronowa i miejsce, w którym książę przyjmował audiencje. Przejazd na ciepłą obiadokolację i nocleg w okolicach Rygi.

IVDZIEŃ 

Śniadanie. Po spotkaniu z przewodnikiem zwiedzanie Rygi ( Łotwa)

m.in.: Stare Miasto, Dom Bractwa Czarnogłowych, zespół średniowiecznych kamieniczek tzw. „Trzej Bracia”, Ratusz, Mała i Wielka Gildia, Katedra Domska, kościół Św. Jakuba, budynek parlamentu, Pomnik Wolności.  Wyjazd w drogę powrotną. W drodze powrotnej obiad.

Cena 800,00 zł + 30 euro/os. w grupie min. 44 osób 

W cenę wliczone są: przejazd komfortowym autokarem, opłaty drogowe  i parkingowe, 3 noclegi w hotelu z pokojami 2/3 os., 3 śniadania, 3 obiadokolacje, 1 obiad, bilety wstępów do zwiedzanych obiektów, ubezpieczenie, opieka pilota, przewodnika

 

Oficjalna strona Marcina, lidera naszej Wspólnoty Uwielbienia Głos Pana

https://www.facebook.com/marcin.zielinski.5?fref=nf

wywiad z Marcinem poniżej

 

Continue reading

Anna Dąbrowska i Marta Wielek

Solidarność pielgrzymów czyli o tym, czy w niebie będą sami katolicy?
List

Z ks. prof. Tomášem Halíkiem, filozofem, teologiem i psychologiem, rozmawiają Anna Dąbrowska i Marta Wielek
Księże Profesorze, czy rzeczywiście poza Kościołem nie ma zbawienia?
To słynne zdanie św. Cypriana: extra Eccle-siam salus nulla (łac. poza Kościołem nie ma zbawienia) było wypowiedziane w pewnym historycznym kontekście. Nie wynikało wówczas z niego, że ci, którzy są poza Kościołem, nie będą zbawieni. Sobór Watykański II rozstrzygnął te wątpliwości stwierdzając, że zbawiony może być także ten, kto bez swojej winy nie przyjął Chrystusa i Kościoła i postępuje zgodnie ze swym sumieniem.
Myślę, że dobrze ten problem podsumowuje prawosławny teolog, Paweł Evdokimov: „Wiemy, gdzie Kościół jest, ale nie wiemy, gdzie go nie ma”.
Wszystko zatem zależy od tego, jak rozumiemy Kościół?
Według Soboru Watykańskiego II Kościół jest sakramentem jedności całej ludzkości, jest symbolem tego, że wszyscy ludzie są powołani do zbawienia w Chrystusie. Musimy jednak być realistami i zdawać sobie sprawę, że ta jedność jest wizją eschatologiczną i tutaj na ziemi nigdy jej nie osiągniemy. Wszyscy jesteśmy w drodze do tej jedności. Jesteśmy wspólnotą pielgrzymujących,communio viatorum, a z tego płynie wzajemna tolerancja, chociaż bardziej odpowiednim pojęciem byłoby tu sformułowanie: solidarność pielgrzymów. Musimy respektować tych, którzy idą inną drogą. Musimy mieć nadzieję, że jeśli podążają za swoim sumieniem, to też dojdądo tej jedności, do Chrystusa. Możliwe, że stanie się to już po zakończeniu ich życia albo po Paruzji.
Skoro zbawienie będzie dotyczyło wszystkich, to po co w ogóle Kościół?
 
Dlatego, że jest on bardzo znaczącą pomocą na tej drodze.

Continue reading

Magdalena Urlich
Droga

Jeśli zakochanie to dla ciebie magia, liryka, tajemnicza „chemia” – nie czytaj. Bo już nic nie będzie takie samo.
Kiedy czujesz motyle w brzuchu, kołatanie serca, kiedy ciągle myślisz o „tej” osobie, wiedz, że coś się dzieje. Ten stan emocjonalnego zaangażowania to zakochanie. Czy wiesz, co wtedy dzieje się w twoim mózgu?
Analiza danych
Kiedy spotykasz nową osobę, twój mózg intensywnie zbiera dane. Robi to za pomocą narządów zmysłów. Każdy z nich ma znaczenie. Wzrok nie tylko rejestruje wygląd zewnętrzny drugiej osoby. W 2004 r naukowcy (Alvarez i Jaffe) przeprowadzili eksperyment, który pokazał, że pary często dobierają się na zasadzie fizycznego podobieństwa w rysach twarzy! Nasz mózg zbiera dane wzrokowe, słuchowe, dotykowe… i to, co powie nam nos. Choć nie zdajesz sobie tego sprawy, znaczenie tego ostatniego jest bardzo duże. To on ma do czynienia z tajemniczymi feromonami, których skład i dokładne funkcje nie są jeszcze znane. Są to substancje wydzielane przez skórę i oddech. Badacze przypuszczają, że zawierają informacje o genach. Prawdopodobnie mają kluczowy wpływ na to, czy dana osoba będzie postrzegana jako atrakcyjna.
Oprócz tego na to, czy się zakochasz, mają wpływ dodatkowe czynniki. Jest na to większa szansa, jeśli spotkaniu osoby będą towarzyszyć silne emocje (niezwiązane bezpośrednio z nią). Jeśli przeżywasz strach, radość czy ekscytację (np. wakacyjną przygodą), jest większe prawdopodobieństwo, że również w nową relację zaangażujesz się emocjonalnie.
Sprawcy zamieszania
Gdy mózg w ułamki sekund wykonał już analityczną pracę, podejmuje decyzję. Jeśli jest pozytywna dla twojej potencjalnej sympatii… to wtedy zaczyna się dziać – zobacz opis wyżej. Rusza mózgowa fabryka hormonów i można śmiało powiedzieć, że pod ich wpływem nie jesteś do końca tą samą osobą co zawsze. Które z nich mają w tym swój udział? I co z tobą robią?
Zaczyna 2-fenyloetyloamina (PEA). Odpowiada za szybki rytm serca, zaróżowione policzki, błyszczące oczy. I uruchamia burzę kolejnych hormonów i neuroprzekaźników. Następna jest dopamina. To hormon, który zakłada ci różowe okulary. Po prostu nie widzisz jego/jej wad, w ogóle o tym nie myślisz! Dopamina sprawia też, że „cała (cały) jesteś w skowronkach”. Aktywuje ona w mózgu układ nagrody – kontakt z „tą” osobą zwiększa poziom dopaminy, a co za tym idzie poziom twojej euforii. Na dokładkę dostajesz zwiększony poziom noradrenaliny, która oprócz zwiększenia ciśnienia poprawia twoją wydolność fizyczną. Jeśli czujesz, że możesz teraz góry przenosić, to właśnie dzięki niej.
Wiadomo jednak, że nie zawsze jest tak kolorowo. Brak kontaktu z obiektem twoich uczuć możesz przypłacić apatią, problemami z koncentracją, ponurymi myślami. Za twój stan odpowiedzialna jest serotonina, a raczej spadek jej ilości. Kontakt z nim/nią na nowo uruchamia fabrykę szczęścia. Aktywność twojego mózgu jest zbliżona do tego, jak funkcjonuje mózg kokainisty.
Czysta biologia?

Chociaż rozebraliśmy na czynniki pierwsze stan zakochania, i tak, gdy cię dopadnie, nic nie poradzisz na to, co się dzieje. Jest jednak coś, na co zawsze masz wpływ. Chodzi o to, co zrobisz. Popłyniesz na fali hormonów, czy ogarniesz się na tyle, by zawsze mieć na względzie dobro swoje i drugiej osoby?
Oczywiście życzę ci rozsądku. Gdyby cię jednak zawodził, zawsze możesz pomyśleć: Stop! To tylko ta zwariowana dopamina!
Magdalena Urlich
Droga nr 12/2016
fot. Jarmoluk heart
Pixabay (cc)
źróło: link

Kim jest Duch Święty? 7 biblijnych faktów

Bez Ducha Świętego Bóg jest daleko, Chrystus pozostaje w przeszłości, Ewangelia pozostaje martwą literą, Kościół jest tylko organizacją, władza – dominacją, misja – propagandą, liturgia – niczym więcej, jak tylko wspomnieniem, życie chrześcijańskie – moralnością niewolnika.

Niewątpliwie Duch Święty to najbardziej tajemnicza Osoba Trójcy Świętej. W Starym Testamencie Lud Izraela najpierw doświadczył objawienia Boga jako Stworzyciela i Ojca. W Nowym Testamencie uczniowie Jezusa zrozumieli w końcu, że jest On Przedwiecznym Słowem i Synem Ojca. Natomiast pełnia objawienia Ducha Świętego to dopiero dzień Zielonych Świątek, ale przecież wciąż w potocznej świadomości religijnej pozostaje On niejako „na uboczu”. Przypomnijmy zatem kilka biblijnych faktów o Trzeciej Osobie Trójcy Świętej.

1. Tchnienie Boga, czyli?…

Pisarze Starego Testamentu na określenie Ducha Bożego używali terminu ruah, czyli tchnienie, powietrze, wiatr. Nikt z nas nie widzi wiatru, ale działanie wiatru można poznać po skutkach, jakie on sprawia. Wiatr przesuwa chmury, porusza drzewami, spiętrza fale (por. Ps 107, 25).

Duch Święty, tak jak wiatr, jest niewidoczny, nie można go zamknąć w żadnym pomieszczeniu ani zmierzyć, a jednak działa. 

Kim jest Duch Święty? 7 biblijnych faktów

Tak samo oddech człowieka jest niewidoczny i ulotny, ale bez oddechu nie można żyć! Wiatr jako zjawisko atmosferyczne oznaczał zawsze potężną siłę, tchnienie zaś, czyli oddech, oznaczało życie.

Continue reading

Jak działa Duch Święty? Email

W człowieku może działać Duch Święty lub fantazja, wybujałe ambicje, wyobraźnia czy nawet zły duch. Okazuje się to dopiero po krytycznym sprawdzeniu…

O roli Ducha Świętego w życiu chrześcijanina, charyzmatach i rozeznawaniu natchnień z ks. biskupem profesorem Andrzejem Siemieniewskim rozmawia Robert Krawiec OFMCap.

Duch Święty to chyba najbardziej tajemnicza Osoba Trójcy Świętej. Dlaczego tak Go postrzegamy?
Myślę, że wynika to ze sposobu objawiania się samego Boga. W Starym Testamencie pośród ludu Izraela Pan Bóg objawiał się jako Stworzyciel i Ojciec. W Nowym Testamencie apostołowie, którzy wiedzę o objawieniu wynieśli z domu i pobożności izraelskiej czy z kultu w Świątyni Jerozolimskiej, dołączyli swoje zdumiewające odkrycie Syna Bożego – Jezusa Chrystusa, który do Boga Ojca zwracał się słowami: „Ojcze mój”.

Natomiast objawienie Ducha Świętego zostało zachowane jakby na ostatnią chwilę, jakby za pięć dwunasta tego całego procesu. Pełnia objawienia Ducha Świętego to przecież dopiero dzień Zielonych Świątek. W późniejszym okresie apostołowie dokonali tego odkrycia wiary. Nic więc dziwnego, że także w naszym życiu jest taka kolejność. Powoduje to, że Duch Święty – mówiąc językiem kolokwialnym – pozostaje osobą tajemniczą. Oczywiście tajemniczymi osobami pozostają także Bóg Ojciec i Syn Boży, bo przecież Stwórca jest nieskończenie większy od możliwości naszego zrozumienia.

Image

fot. Voce di Padre Pio

Tajemniczość to natura Ducha Świętego czy raczej nasze zaniedbanie?
Na pewno jest w tym coś z naszego zaniedbania, bo kto z nas w dostateczny sposób zgłębia prawdy wiary i poświęca się w odkrywaniu Bożych tajemnic? Ale do natury Ducha Świętego należy przecież objawianie tajemnicy Ojca i pokazywanie Jezusa Chrystusa – Syna Bożego. Dlatego Duch Święty prowadzi nas w modlitwie przez Chrystusa do Ojca. Modlitwa wprost do Trzeciej Osoby Trójcy Świętej jest rzadkością, a w Nowym Testamencie nie spotkamy się z bezpośrednim wezwaniem do Ducha Świętego (także w tekstach modlitw Kościoła występuje ono rzadziej niż akty skierowane do Boga Ojca czy Jezusa Chrystusa). Nawet w liturgii, gdzie modlimy się często: Bożej Ojcze, obdarz nas swoją łaską… przez Chrystusa…, tylko na końcu dodajemy: w jedności Ducha Świętego. Nie oznacza to, że Duch Święty jest mniej ważny, lecz że ma On w naszym życiu inną funkcję do spełnienia. Wynika to z natury Ducha Świętego i z roli, jaką spełnia w modlitwie.

Jeszcze większy problem mamy z działaniem Ducha Świętego: z jednej strony uznajemy jego fundamentalny charakter, pamiętając o nim jako podstawowym warunku naszego uświęcenia, a z drugiej z niepokojem patrzymy na ludzi deklarujących, że to, co mówią i czynią, pochodzi bezpośrednio z natchnienia. Z czego to wynika?

Podejrzliwość w tym wypadku jest nie na miejscu. Lepsze jest spojrzenie krytyczne. Do takiego podejścia zachęcali apostołowie: proroctwa nie lekceważcie, ale wszystko badajcie! W Pierwszym Liście do Koryntian św. Paweł Apostoł pisał do ludzi, którym się wydawało, że mają Ducha Świętego: Ja też mam Ducha Bożego (1 Kor 7, 39; por. 1 Kor 14, 36-37).

Na czym polegałby krytycyzm?
Na tym, że z jednej strony wierzymy bardzo praktyczne, namacalnie i doświadczalnie w działanie Ducha Świętego, a z drugiej sprawdzamy, czy w osobie mającej natchnienia działa Pocieszyciel. W człowieku może działać Duch Święty lub fantazja, wybujałe ambicje, wyobraźnia czy nawet zły duch. Okazuje się to dopiero po krytycznym sprawdzeniu. Taka weryfikacja nie zawsze jest łatwa, o czym pisał św. Paweł Apostoł: „Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości” (2 Kor 11, 14). Musimy wziąć pod uwagę wszystkie możliwości.

Czy istnieje katalog działań Ducha Świętego, który dzieli je na natchnienia, dary, charyzmaty?
Najlepiej sięgnąć po pierwsze biblijne doświadczenie Ducha Świętego, które miało miejsce w życiu apostołów Chrystusa. W Dziejach Apostolskich spotykamy się z charyzmatami Ducha Świętego objawiającymi swoją moc: z opisami natchnień oraz łask prowadzących bądź umacniających, a nawet wizji. W Piśmie Świętym spotkamy też ludzi, którzy uzurpują sobie prawa do działania Ducha Świętego.

Dzisiaj w rozmowie o biblijnych katalogach charyzmatów dominuje maniera, która nie pozwala wyjść poza dwunasty rozdział Pierwszego Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian. Z niewiadomych powodów uważa się, że wyłącznie ten fragment mówi o tym zagadnieniu, a tymczasem wystarczy spojrzeć do spisu treści czy sięgnąć po konkordancję biblijną, by zauważyć, że wiele uwag o charyzmatach znajduje się w innych rozdziałach Listu do Koryntian, a także w innych listach, np. do Rzymian, Tymoteusza. Zatem w mówieniu o charyzmatach nie ograniczajmy się tylko do jednego rozdziału, ale patrzmy bardzo szeroko, aby objąć bogate nauczanie św. Pawła na ten temat.

Czy charyzmaty są konieczne dla każdego chrześcijanina? Jaką rolę odgrywają dary Ducha Świętego w naszym życiu?
Charyzmaty są konieczne do owocnej i skutecznej służby w Kościele. W Piśmie Świętym czytamy: „Nie masz nic, czego byś nie otrzymał”. A otrzymuję właśnie charyzmat.  Nie należy jednak myśleć o nim jako rzeczywistości nadzwyczajnej i cudownej. Charyzmat to łaska Boża, która przejawia się w normalnym życiu. W Liście do Rzymian (Rz 12, 1-21)  św. Paweł wymienia: miłosierdzie, rozdawnictwo, napominanie, nauczanie… Natomiast w Pierwszym Liście do Koryntian (1 Kor 7, 7) napisał o dwóch stanach życia jako charyzmacie: małżeństwie i bezżeństwie. Jeżeli dzisiaj następuje kryzys małżeństwa i bezżeństwa, to dlatego, że bardzo mało ludzi traktuje swój sposób życia jako charyzmat, czyli Boży dar. I zapomina, że trzeba się o niego modlić, otwierać serce i z wdzięcznością go przyjmować. Gdy tak spojrzymy na znaczenie charyzmatów, odpowiedź na postawione pytanie będzie twierdząca – charyzmaty są konieczne.

Które charyzmaty są ważniejsze: zwykłe czy szczególne, jak chociażby dar proroctwa?
Mówiąc „charyzmaty zwyczajne”, zauważamy, że w tym nazewnictwie wybrzmiewa jakaś szarość, powszechność i banalność. To tak, jakbyśmy powiedzieli, że coś jest banalne, szare i nijakie. Tymczasem w Kościele są święci, którzy zabłysnęli w codzienności. Czy Joanna Beretta Molla nie zajaśniała heroicznym charyzmatem? Nazwiemy go niezwykłym i Bożym, chociaż udzielonym dla spełnienia zwykłego powołania małżeńskiego.

Które charyzmaty są ważniejsze? Odpowiedź uzyskamy, wczytując się w Pismo Święte oraz w teksty najwcześniejszej Tradycji Kościoła. W pismach ojców Kościoła zachęca się do otwartości na dar proroctwa i nowe impulsy, idee, pomysły czy nowe kierunki nauczania. Należy przy tym sprawdzić, czy spełniają one dwa warunki: zgodności z Tradycją (wyrażaną przez prezbiterów, biskupów i poprzednie pokolenia) i z kształtem życia danej osoby (czyli objawianiem spolegliwości, miłosierdzia, pobożności, pomocy innym i dawaniem dobrego świadectwa, co jest skutkiem przyjęcia charyzmatów).

Charyzmaty i urzędy budują wspólnotę Kościoła. Jego Eminencja pasterzuje w Kościele, a nadto od wielu lat jest związany z ruchem Odnowy Charyzmatycznej. Czy w życiu osobistym ksiądz biskup otrzymał jakieś szczególne dary i charyzmaty Ducha Świętego?
O charyzmatach lepiej mówić w odniesieniu do innej osoby niż do siebie samego. Trudno samemu opisywać działanie Ducha Świętego w sobie. Moje spotkanie z Odnową Charyzmatyczną trwa już 25 lat. W tym ruchu, jak w soczewce, skupiają się wszystkie tematy, które poruszyliśmy do tej pory, a więc pożyteczne i wartościowe wczytywanie się w Pismo Święte oraz odwoływanie do Tradycji w celu ożywienia bogactwa charyzmatów. Jednak tam, gdzie są ludzie, tam także – z różną intensywnością – pojawiają się problemy. Jakie? Te same, co w Dziejach Apostolskich, listach św. Pawła i w historii Kościoła, ponieważ ludzie zawsze są tacy sami.

Mówi się, że Duch Święty jest duszą Kościoła…
Obecność Ducha Świętego przenika całą rzeczywistość – rzeczywistość myśli, egzystencji, nadziei, wspomnień, modlącej się wspólnoty, tekstu Pisma Świętego, Kościoła i całej historii. Zaś modlitwa liturgiczna to wołanie w jedności Ducha Świętego. Modlitwa jest jednością, która obejmuje Boga Ojca, Syna Bożego, a także nas; jednością łączącą Boga z ludźmi, a wobec tego i ludzi między sobą. Jedność rozumiem nie tylko jako spojrzenie na Ducha Świętego, ale też poddanie się Jego prowadzeniu.

Zapewne stosunek do Ducha Świętego zmienia się pod wpływem poznawania prawd wiary i osobistych doświadczeń…
W czasach szkolnych, gdy należałem do grupy modlitwy duszpasterstwa akademickiego prowadzonej przez ks. Stanisława Orzechowskiego, zostaliśmy zachęceni do czytania psalmów (dla mnie wtedy jeszcze mało zrozumiałych i mało komunikatywnych, ale zmieniających życie). Kolejnym etapem działania Ducha Świętego było odkrycie powołania kapłańskiego i skierowanie się do seminarium duchownego (samo wytrwanie w powołaniu nie jest możliwe bez działania Ducha Świętego). Po otrzymaniu święceń kapłańskich odkrywałem ruchy odnowy Kościoła: Ruch Światło-Życie, Neokatechumenat, Comunione e Liberazione. W ich różnorodności można odkryć różnorodność i bogactwo działania Ducha Świętego. Jak ubogie byłoby moje życie, gdybym próbował ograniczyć się tylko do tego doświadczenia sprzed dwudziestu kilku lat! Starałem się rozglądać i dostrzegać działanie Ducha Świętego we wszystkich możliwych miejscach, dzięki czemu zauważyłem, jak bardzo jest bogate. Działanie Ducha Świętego porównałbym do łąki, która jest tym piękniejsza, im liczniejsze i bardziej różnorodne – ze względu na kolor, wielkość czy fazę rozkwitu – są jej kwiaty. Piękno w różnorodności – tak widzę działanie Ducha Świętego w Kościele.

Czy otrzymanie sakry biskupiej wzmacnia doświadczanie działania i charyzmatów Ducha Świętego?
Bycie pasterzem w roli biskupa to jeszcze inne wezwanie. Dzięki tej posłudze docieram bowiem do takich miejsc, parafii, gremiów, grup, zakonów, szkół, z którymi wcześniej nie miałem kontaktu. Stąd też posiadam doświadczenie Kościoła jako wielobarwnej i różnokształtnej łąki życia chrześcijańskiego. Kiedy w innych osobach widzę piękne i wartościowe działanie Ducha Świętego, staram się nie pozostawać w tyle. Zaczynam przywoływać Ducha Świętego, aby słowem i obecnością umacniać tych, którzy tak często żyją pięknie i ofiarnie.

Jak należałoby skomentować tezę, że charyzmaty to dary Ducha Świętego, o których Kościół przypomniał sobie w XX wieku?
Mam wątpliwości, czy jest ona słuszna. Rok temu wydałem książkę pt. „Dary duchowe w dawnych wiekach Kościoła”. W przeprowadzonych badaniach źródeł tekstowych nie zaobserwowałem procesu uciszenia Ducha Świętego. Przeciwnie, natrafiłem na opisy rozkwitania Jego działalności, co jednak jest mało znane. Dlatego trzeba pamiętać, że rzeka historii Kościoła nigdy nie była leniwym nurtem ani wodą stojącą w zakolach i pod szuwarami, lecz zawsze przypominała górski strumień.

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa ojcowie Kościoła pisali o potrzebie osobistego doświadczenia Ducha Świętego. Nazywano je wówczas chrztem w Duchu, trzecim narodzeniem albo wylaniem i napełnianiem Duchem Świętym. Zaś św. Ireneusz pisał o pocałunkach Ducha Świętego. Ojciec Raniero Cantalamessa, kaznodzieja papieski porównuje doświadczenie napełniania Duchem Świętym do rozpakowania prezentu złożonego w nas podczas chrztu. Czy chrześcijanin powinien prosić o takie wylanie Ducha Świętego?
Czy powinien? Myślę, że to słowo jest za słabe. Chrześcijanin musi o to prosić! Jest piękne zdanie Pawła VI na ten temat w adhortacji o radości chrześcijańskiej Gaudete in Domino, w której papież przedstawił całą paletę problemów, zagrożeń i katastrof współczesnego mu świata. Znajduje się ono pod koniec tego dokumentu i brzmi: „Wobec tak trudnej sytuacji znikąd nie możemy spodziewać się ratunku, jak tylko przez nowe wylanie Ducha Świętego!”. Koniecznie trzeba myśleć o tym zarówno w sposób indywidualny, jak i wspólnotowy, kościelny. Musimy uważać, aby nie udzielać sobie osobistej dyspensy ze względu na kościelne przejawy wylania Ducha Świętego (jak np. pielgrzymki papieża), ale prosić o indywidualne wylanie Pocieszyciela. Niebezpieczeństwo widzę w tak zwanym numerowaniu działań Ducha Świętego – jak wspomniane trzecie narodzenie. W Dziejach Apostolskich zauważamy, że wylanie Ducha Świętego następowało kilkakrotnie w życiu tych samych osób. W Ewangelii Pan Jezus po zmartwychwstaniu tchnął na apostołów i powiedział: „Weźmijcie Ducha Świętego”, a po czterdziestu dniach rozległ się szum z nieba i spoczęły na nich języki jakby z ognia. Na tym jednak się nie skończyło, wylanie Ducha Świętego nastąpiło jeszcze w domu Korneliusza, a także w kilku innych miejscach…

Kiedy chrześcijanin potrzebuje nowego napełnienia Duchem Świętym?
Wyobrażamy sobie wędrowca, który wspina się na Kasprowy Wierch w Tatrach (w sierpniu zeszłego roku wchodziłem na ten szczyt i wiem, co to znaczy). Po dwudziestu minutach wspinaczki wędrowiec zatrzymuje się, odwraca i ogarnia wzrokiem okolicę, przed oczami rysuje się piękny widok. Odpoczywa parę minut i dalej wspina się na szczyt. Po dwudziestu minutach znowu się zatrzymuje, by odpocząć. Czy powie wtedy, że nie ma sensu się odwracać, bo ten widok już zna? Nie, bo teraz okazuje się on szerszy. Chrześcijanin, który wzrasta duchowo, co pewien czas będzie odczuwał potrzebę wylania Ducha Świętego.

A jeśli chrześcijanin nie odczuwa takiego pragnienia?
Znaczy to, że nie wzrasta duchowo. Mówiąc obrazowo, zamiast wchodzić na Kasprowy Wierch, usiadł w restauracji na Krupówkach i z tego miejsca się nie ruszył. Dlatego chciałbym, aby słowa Pawła VI utkwiły nam w pamięci. Winniśmy się modlić o wylanie Ducha, jak czynimy to przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego: „Boże, Ty przez misterium dnia dzisiejszego uświęcasz swój Kościół ogarniający wszystkie ludy i narody, ześlij dary Ducha Świętego na całą ziemię i dokonaj w sercach wiernych tych cudów, które zdziałałeś w początkach głoszenia Ewangelii”.

Gdzie we współczesnym Kościele i świecie upatrywać szczególnych przejawów obecności Ducha Świętego?
Duch Święty jest wszędzie: w tym, że ludzie przychodzą na Msze Święte; w tym, że odbyła się katecheza; w tym, że ludzie trwają w swoim powołaniu; że chorzy przeżywają swoje cierpienie z Chrystusem; że ktoś kończy życie doczesne z nadzieją na życie wieczne; że młody człowiek podejmuje trudy studiów czy wolontariatu; że istnieją grupy i ruchy w parafiach; że rodzą się nowe powołania. Wszystko w Kościele jest owocem działania Ducha Świętego. Żeby to lepiej zobrazować, znowu posłużę się przykładem łąki (nie trzeba chyba w tym przypadku zadawać pytania o skutki działania wody – gdyby nie ona, łąka stałaby się pustynią). Jak bujność i różnorodność roślin jest wynikiem nawodnienia, tak Kościół Boży – obecności i działania w nim Ducha Świętego.

„Głos Ojca Pio” (45/3/2007)


Biskup Andrzej Siemieniewski (ur. w 1957) święcenia kapłańskie przyjął w 1985 roku. Doktorat z teologii duchowości obronił na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza z Akwinu w Rzymie, a habilitację uzyskał na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu. W 2006 roku papież Benedykt XVI mianował go biskupem pomocniczym archidiecezji wrocławskiej. Za swoją dewizę bp Siemieniewski przyjął słowa Pisma Świętego: „Bóg jest miłością” (Deus caritas est).