Już w najbliższą niedzielę zapraszamy na kolejną comiesięczną Mszę Świętą z modlitwą o uzdrowienie w Skierniewicach! 😀

Chcemy spędzić ten wieczór z naszym Panem i Zbawicielem, trwając przed Nim w uwielbieniu i dziękczynieniu za cuda, jakich dokonuje pośród swojego Ludu. Wierzymy w Słowo Boże, które mówi, że w ranach Jezusa jest nasze zdrowie (Iz 53,5).

Wierzymy, że nasz dobry Bóg będzie uzdrawiał tego wieczoru tak samo, jak czynił to Jezus 2000 lat temu.

Parafia Miłosierdzia Bożego w Skierniewicach, ul Faustyny Kowalskiej 1. Zaczynamy o 17.00.

Zaproście swoich znajomych, przyjaciół i rodziny. Serdecznie zapraszamy! 🙂

 

We właściwym przeżywaniu adwentu nie chodzi tak naprawdę o nasze dobre czyny. Warto zacząć ten czas z zupełnie innym nastawieniem. Panu Bogu nie chodzi o nasze postanowienia.

Co roku, gdy rozpoczyna się Adwent, moją uwagę przyciąga krótki fragment z Księgi Izajasza, czytany podczas mszy w pierwszych dniach tego okresu liturgicznego:

Oto Tyś zawrzał gniewem, bośmy grzeszyli przeciw Tobie od dawna i byliśmy zbuntowani. My wszyscy byliśmy  skalani, a wszystkie nasze dobre czyny jak skrwawiona  szmata. My wszyscy opadliśmy zwiędli jak liście, a nasze winy poniosły nas jak wicher.
Iz 64, 4–5

Te słowa zawsze budzą we mnie niepokój, wręcz drżenie.  Zwiędłe, rozdmuchiwane przez wiatr liście, które lecą gdzieś, nie wiadomo gdzie… Gdy mam przed oczami ten obraz, od razu przypomina mi się drzewo z Księgi Rodzaju i ten piękny ogród, w którym jako ludzie rośliśmy, a potem upadliśmy niby zeschłe liście z drzew. Teraz tak jak one jesteśmy miotani przez wiatr.

Stało się zaś tak dlatego, że za bardzo skoncentrowaliśmy się na naszej nieprawości. Za bardzo chcemy się z niej sami wydostać i szukamy na oślep prawości, sprawiedliwości, deobrych czynów, tego, co jest piękne.

 

plaster miodu

 

W tym fragmencie mowy proroka Izajasza czytamy, że „wszystkie nasze dobre czyny są jak skrwawiona szmata”. Jest w tym coś niezwykle dramatycznego, bowiem to nie grzechy, nie upadki, nie to, co nas od Boga oddziela, ale wszystkie nasze dobre czyny są jak skrwawiona szmata! To bardzo mocne słowa! To stwierdzenie zupełnie niewłaściwe i niepopularne. Przy nim zawsze burzą się wszyscy do bólu poprawni legaliści, którzy mówią, że nie wolno używać drastycznych słów w opowiadaniu o rzeczywistości duchowej.

Ciekawie tłumaczy ten fragment Wulgata, czyli łacińska wersja Pisma Świętego. W tym przekładzie „nasze czyny”, nasza iustitia, czyli sprawiedliwość, są nazwane wyrażeniem quasi pannus menstruatae. Pannus znaczy dosłownie „szmata”, po prostu „ścierka”. Co do menstruatae, to zwłaszcza każda kobieta będzie doskonale wiedziała, o co chodzi, ponieważ właśnie od tego słowa pochodzi określenie „menstruacja”. Można więc powiedzieć, że biblijna skrwawiona szmata jest jak podpaska. To materia, która została zanieczyszczona wydzieliną z ciała kobiety, krwią, która się z niej wydobyła. Przepraszam za brutalność porównania, ale to są słowa prosto z Pisma Świętego. W ten sposób w Księdze Izajasza opisana jest nasza miłość, nasza chęć nawrócenia, nasze dobre i sprawiedliwe czyny.

 

Continue reading

Przelewa się!

 

O tym, czy Pan Bóg chce naszych pieniędzy, mówi Jacek Weigl.

Marcin Jakimowicz: I mówi pan, panie Weigl, że to Bóg jest właścicielem moich ciężko zarobionych pieniędzy?

Jacek Weigl: Tak mówię. Bo tak wyraźnie mówi Biblia. Znajdziemy w niej ok. 500 wersetów o modlitwie, 340 – na temat wiary i 2 tys. dotyczących finansów. To pokazuje, że Bóg jest bardzo zainteresowany naszym portfelem, tym, na co wydajemy pieniądze, na ile czujemy się ich właścicielami, a na ile – jak mówi Biblia – zarządcami. Powiem więcej: nasza hojność, stosunek do pieniędzy to papierek lakmusowy naszego życia duchowego. Nie przesadzam. Mam prawo spytać: „Czy pozwalasz Jezusowi, by współdecydował o tym, na co wydajesz kasę? Nie? To o czym rozmawiamy ”.

Bóg zna się na pieniądzach?

Jasne! Jezus często sprawdzał, jak ludzie traktują pieniądze, majątek, dobra. Wdowa, faryzeusze, uczniowie, bogaty młodzieniec – jest wiele przypowieści! W tej materii masz dwóch doradców finansowych: Boga i światowe trendy. Pytanie brzmi: czy wierzysz w Boga i opierasz się na Słowie, czy idziesz za tym, co wskazuje świat? Biblia jest świetną instrukcją obsługi tego, jak postępować z pieniędzmi.

Wśród najbogatszych ludzi świata jest wielu Żydów – stosunkowo niewielkiego narodu. To ma jakiś związek z Biblią?

Oczywiście. Czego im zazdrościmy? Przedsiębiorczości, solidarności, integracji, przetrwania bez państwa przez 2 tys. lat, mnóstwa Nagród Nobla. Z czego to się bierze? Z dziedzictwa. Jeśli wierzysz, że Bóg stworzył cię na swój obraz, to masz świadomość, że umieścił w tobie zdolności do stwarzania, zarządzania. Pierwsze instrukcje od Boga, które usłyszeli Adam i Ewa, brzmiały: nazywajcie, zarządzajcie, pomnażajcie, działajcie, bądźcie kreatywni.

Dla Jana Kowalskiego już dziesięcina jest progiem nie do przeskoczenia. Ile pieniędzy przeznaczali na „Boże cele” Żydzi?

Od 30 do 50 proc. zarobków. 10 proc. to była bezdyskusyjna oczywistość. Oni dawali więcej. Wiedzieli, że to należy do Boga, zatem był to wyraz zaufania. Współczesny Kowalski często nie potrafi odnieść tematu dziesięciny do swojego życia, bo nie słyszał, czym ona jest i dlaczego warto ją przekazywać. Taki Kowalski jednak potrafi kupić komuś prezent, oszczędzić na jakiś cel czy przekazać swój 1 proc. podatku. Myślę, że w dużej mierze ten „próg nie do przeskoczenia” jest kwestią edukacji „dziesięcinowej”. Są pewne zasady dotyczące składania dziesiątej części wynagrodzenia. Jedną z nich jest przekazywanie jej na początku miesiąca, a nie na końcu, „jak nam zostanie”. Jasne, to krok wiary. Jedno z imion Boga brzmi El Shaddai, czyli „Więcej niż wystarczający”. Jeśli nie potrafisz oddać nawet jednej dziesiątej, to pokazujesz: lękam się, że mi nie wystarczy, czyli nie wierzę w to, że się o mnie zatroszczysz. Brutalne, ale prawdziwe. Klucz do zrozumienia tego, o czym mówię, znajduje się w Ewangelii Łukasza: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy?” (Łk 16,10). Proste: jesteś wierny w małym, będziesz wierny w dużym. To, czy jesteśmy hojni, czy inwestujemy w dzieła Boże, to „najmniejszy test wiary”. Jeśli jesteś w tym wierny, Bóg może postawić cię w miejscu większego wpływu. Dlatego nauczanie o pieniądzach powinno być fundamentem. Ludzie słyszą prośby o pieniądze na remont kościoła czy organy i w większości reagują negatywnie, bo nie słyszeli nauczania i nie doświadczyli tego, że Bóg jest hojnym dawcą, że chce, by im się powodziło. Tak jak każdy ojciec pragnie tego dla swych dzieci.

Continue reading

Objawienia Rozalii Celakówny: Nie spłyną krwią państwa co mają Mnie za Króla

Począwszy od 1930 roku, Pan Jezus zaczyna domagać się przez Rozalię od Polski uznania Go za swego Króla. Poucza Rozalię, że jest to sprawa ogromnej wagi i że w tej intencji trzeba wiele się modlić i wiele cierpieć, by przyśpieszyć intronizację w Polsce. Cóż może Rozalia uczynić w tej sprawie? Zwierza się swemu duchowemu kierownikowi: „Gdy przyszłam do szpitala, moje prace, małe krzyżyki i małe ofiary składałam Jezusowi, prosząc Go, by Jego Królestwo przyszło do dusz, do wszystkich serc, by On, Jezus, mógł królować wszechwładnie w nich”.

Jednakże Jezus Król domaga się od Rozalii czegoś więcej; konkretnych działań w tej sprawie i na skalę przekraczającą jej możliwości. Dlatego zwraca się ona z prośbą o pomoc do swego kierownika duchowego ks. Kazimierza Dobrzyckiego: „Od pewnego czasu jestem zmuszona jakąś siłą tajemniczą, by Ojcu powiedzieć to, co czuję w duszy, mianowicie to, by Ojciec Drogi napisał list do Jego Eminencji ks. kard. Hlonda, Prymasa Polski, o przyśpieszenie intronizacji (…). Pan Jezus w ten sposób chce ratować Polskę przed upadkiem”.

Następnie wyłuszcza ks. Dobrzyckiemu, jak należy rozumieć intronizację i na czym polega jej istota: „Pan Jezus chce być naszym Królem, Panem i zarazem Ojcem bardzo kochającym”. I nieco dalej dodaje: „Pan Jezus w szczególny sposób chce być naszym Królem, tego On sobie życzy. Polska musi w sposób wyjątkowy, uroczyście ogłosić Pana Jezusa swym Królem przez intronizację (…). Intronizacja to nie tylko forma ofiarowania się, ale odrodzenie serc, poddanie ich pod słodkie panowanie Miłości!” Ponieważ pojawienie się żądania, by Polska uznała w sposób oficjalny i uroczysty, poprzez Akt Intronizacji, Jezusa swym Królem, zaskakiwało swą oryginalnością i wiązało się z ogromnymi trudnościami w jego realizacji, dlatego Pan Jezus jeszcze wielokrotnie zwróci się do Rozalii w słowach bardzo łagodnych, lecz stanowczych: „Powiedz, moje dziecko, ojcu, by napisał w tej sprawie do Prymasa Polski. Teraz jest najodpowiedniejsza chwila, trzeba korzystać z czasu łaski”. 

 

 

Continue reading

Dziś w Krakowie-Łagiewnikach odbywają się uroczystości proklamacji Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana kończące w Polsce Rok Miłosierdzia. Dzień później, w niedzielę – w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, Akt będzie odczytywany we wszystkich kościołach w Polsce. W zależności od parafii Akt zostanie odczytany na jednej wybranej lub na każdej Mszy św.

Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana

Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! W Roku Jubileuszowym 1050-lecia Chrztu Polski, w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, oto my, Polacy, stajemy przed Tobą [wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi], by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie naszą Ojczyznę i cały Naród.

Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie.

Pragnąc uwielbić majestat Twej potęgi i chwały, z wielką wiarą i miłością wołamy: Króluj nam Chryste!

– W naszych sercach – Króluj nam Chryste!
– W naszych rodzinach – Króluj nam Chryste!
– W naszych parafiach – Króluj nam Chryste!
– W naszych szkołach i uczelniach – Króluj nam Chryste!
– W środkach społecznej komunikacji – Króluj nam Chryste!
– W naszych urzędach, miejscach pracy, służby i odpoczynku – Króluj nam Chryste!
– W naszych miastach i wioskach – Króluj nam Chryste!
– W całym Narodzie i Państwie Polskim – Króluj nam Chryste!

Continue reading

Znalezione obrazy dla zapytania kochac i byc kochanym

 

Chcę tylko mieć kogoś, kogo pokocham i będę kochany…

Muszę kochać. Jeśli nie pokocham kogoś, nie obdarzę miłością innej osoby, to nie będę szczęśliwy. Tylko kto mnie zechce? Mam tyle wad, problemów, jestem nieszczęśliwy, chcę tylko, żeby ktoś mnie tulił, powiedział dobre słowo, ugotował kolację.

Patrzę w lustro: tu niedoskonałość, tu za dużo tłuszczu, znowu coś mi na twarzy wyskoczyło, jaki ja brzydki jestem. Nie lubię siebie. Fuj!

Proszę tylko o tę jedną osobę, która mnie pokocha! Tę przeznaczoną właśnie mnie! Potrzebuję spotkać tę jedyną osobę, która mnie zaakceptuje. Potrzebuję spotkać tę, która będzie moją przystanią w tym zimnym, burzliwym świecie. Moim utęsknionym portem, do którego będę wracał, pokiereszowany codziennością. Moje miejsce wytchnienia. Odpoczynku. Jak ją już spotkam, to będę szczęśliwy! Wyczekuję, wyglądam, marzę… Szukam usilnie, nieszczęśliwy, wyglądając za nią, płacząc do niej, czekając na moment pierwszego spotkania, który zmieni wszystko.

Czekam na to szczęście, którego nie widzę przed oczami – a które już mam i ono wcale nigdy nie było zależne od drugiej osoby.

 

Continue reading

O tym, czy warto liczyć demony siedzące na tabletce homeopatycznej i dlaczego złe duchy nie znają się na żartach, z egzorcystą ks. prof. Leszkiem Misiarczykiem rozmawia Marcin Jakimowicz.

Marcin Jakimowicz: Przychodzi Ksiądz do biskupa, a on wypala: „Zostaje Ksiądz egzorcystą”. Pierwsza reakcja?

Ks. Leszek Misiarczyk: – Nie chcę! Jezus, Maria! (śmiech) Ja mam walczyć z demonami? Przecież krążą różne mity, że na egzorcyzmach one recytują jak z nut grzechy kapłana.

Jeden z egzorcystów uprzedził młodych, którzy wspierali go modlitewnie: „Możecie usłyszeć o mnie różne dziwne rzeczy: pamiętajcie: diabeł jest ojcem kłamstwa” (śmiech).

– Tak jest! Na temat egzorcyzmów krąży sporo mitów.

Na moje biurko regularnie trafiają książki o demonach. Skąd taka fascynacja złym duchem?

– Pierwszy powód wypływa ze współczesnej kultury. Żyjemy w epoce nihilizmu. A to szatan jest ojcem nihilizmu, bezsensu. Jest przeciwnikiem Boga, który Jedyny jest sensem. Po drugie widać wśród nas coraz więcej zniewoleń i opętań. Egzorcyści mają pełne ręce roboty, pracują do późnej nocy. Nikt nie prowadzi statystyk, ale widać, że coraz więcej osób jest dręczonych. Ludzie widzą w czasie modlitw o uzdrowienie sporo manifestacji i sięgają potem chętnie po książki. Sporo namieszały produkcje hollywoodzkie: „Egzorcysta”, „Rytuał”.

Anthony Hopkins jest kiepskim egzorcystą?

– Tam wszystko jest przesadzone. Egzorcyzmuje nie ksiądz, ale jakiś kleryk. Film odtwarza pewne fragmenty egzorcyzmu, ale dodaje sporo hollywoodzkich efektów specjalnych. Śmieszne…

Ta fascynacja ciemną stroną mocy to zdrowe zjawisko? Przecież ciekawość to pierwszy stopień do piekła…

– Fascynacja złem jest niezdrowa. Gdy zostałem egzorcystą, znajomi mówili: opowiadaj nam o demonach. – Przepraszam bardzo – odpowiadałem – jestem księdzem i będę opowiadał przede wszystkim o Jezusie i Jego świetle.

Znajomy egzorcysta przestał chodzić na prelekcje do szkół. „Nie chcę robić reklamy demonowi – mówił. – Młodzi pytali tylko o jego manifestacje”.

 

Continue reading

Jedyna parafia w Polsce do której podczas II wojny światowej nie dotarli Niemcy

fot: pixabay.com    fot: pixabay.com

W czasie II wojny światowej na naszej ziemi, gdzie pojawili się Niemcy, tam wraz z nimi śmierć, aresztowania i zniszczenia. Trudno w to uwierzyć, ale na terenie jednej z mazowieckich parafii przez 6 lat hitlerowskiej okupacji nie pojawili się niemieccy żołnierze, a na dodatek nikt z mieszkańców tej parafii nie zginął podczas wojny. Wszystko to zasługa wielkiej wiary i modlitwy przez różaniec ludzi zamieszkujących parafię Garnek.

Garnek to obecnie wieś położona w województwie mazowieckim, w powiecie sokołowskim, w gminie Ceranów. Miejscowość jest położona ok. 70 kilometrów od Warszawy. W 1939 parafię Garnek zamieszkiwało blisko 7 tysięcy osób. W dniu niemieckiej agresji na Polskę proboszcz tej parafii powiedział wiernym, że jedynym ratunkiem dla Ojczyzny i dla mieszkańców okolicznych wiosek jest modlitwa.1 września przypadał pierwszy piątek miesiąca i sporo wiernych było w kościele. To do nich proboszcz skierował swoje przesłanie: „Dziś Niemcy pod wodzą Hitlera zaatakowały Polskę. Hitler to człowiek opętany przez szatana. Hitler wyrządzi straszliwe zło Polsce i całej Europie. Zginą miliony ludzi, Europa ulegnie wielkiemu zniszczeniu. Czy jest jakiś ratunek? Czy możemy uniknąć śmierci, uratować nasze domy, gospodarstwa, zakłady pracy ? Tak, jest ratunek ! Tym ratunkiem jest różaniec przed wystawionym w monstrancji Najświętszym Sakramentem ! Od dzisiaj, aż do końca wojny, (nie wiemy ile będzie trwać ta wojna), każdego dnia w naszym kościele będzie odmawiany Różaniec przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Zapraszam wszystkich każdego dnia na to nabożeństwo”.

Wojna trwała 6 lat i dokładnie tyle lat był w tym kościele codziennie odmawiany przez wiernych różaniec. Na nabożeństwa zaczęło przychodzić coraz więcej ludzi. Odmawiali cząstkę Różańca (5 tajemnic). Po modlitwie różańcowej proboszcz udzielał błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

Mieszkańcy widząc, że do ich parafii nie zawitali jeszcze hitlerowcy, a z tych,którzy poszli na front nikt nie zginął, to tym chętniej i liczniej przychodzili do kościoła, który codziennie pękał w szwach.

Z parafii Garnek zostało zmobilizowanych wielu młodych mężczyzn do wojska jeszcze przed wrześniem 1939 roku. Jedni walczyli z Niemcami, a inni z Rosjanami. Nikt z nich nie zginął na froncie – część z nich wróciła do domów po ustaniu walk, część dostała się do niewoli. Jedni byli w obozach niemieckich, inni w rosyjskich, w tym na dalekiej Syberii. I wszyscy powrócili do swoich rodzinnych domów.

Może się to wydawać nieprawdopodobne, ale o tym cudzie wiary płynącej z różańca mówił biskup Zbigniew Kraszewski.

W październiku, czyli miesiącu szczególnym jeśli chodzi o różaniec warto pamiętać, że można, a nawet trzeba modlić się nie tylko o sprawy osobiste, ale również takie jak Ojczyzna czy pokój. Przykład parafii Garnek pokazuje jak wiele można osiągnąć tą drogą.

Źródło: link

Św. Ojciec Pio i sakrament pojednania. Kiedy ksiądz nie może udzielić rozgrzeszenia…

W sakramencie spowiedzi Ojciec Pio był bardzo wymagający. Pewnego dnia Ojciec Pio nie dał rozgrzeszenia penitentowi mówiąc mu: „Jeśli pójdziesz się wyspowiadać do innego kapłana, zabierz rozgrzeszenie, które otrzymasz i idź do piekła razem z nim”. Uważał On, że sakrament pokuty jest bezczeszczony przez ludzi, którzy nie chcą zmienić swojego życia.

Błogosławieni kapłani, którzy biorą przykład ze św. Ojca Pio
i choć z bólem serca – to nie zawsze udzielają rozgrzeszenia,
ponieważ nie ulegają idei fałszywego miłosierdzia.

san-pio-23-09-san-giovanni

Św. Ojcze Pio – módl się za nami i pomóż nam dobrze przygotować się
do każdej spowiedzi świętej!

Katechizm Kościoła Katolickiego mówi: „Ci, którzy przystępują do sakramentu pokuty uzyskują przebaczenie grzechów popełnionych przeciwko Bogu, dzięki miłosierdziu Bożemu. Stają się natychmiast pojednani z Kościołem, który został urażony przez ich grzechy. Dostępują nawrócenia poprzez miłosierdzie Boże oraz trud modlitwy.”

Sakrament pojednania nazywamy sakramentem nawrócenia, ponieważ powoduje sakramentalną obecność Jezusa nawołującego do nawrócenia, jest pierwszym krokiem w powrocie do Ojca dla tych, którzy zbłądzili poprzez grzech.

Jest on nazwany sakramentem Pokuty, ponieważ uświęca indywidualnie chrześcijańskich grzeszników i jest duchowym krokiem do nawrócenia, pokuty i zadośćuczynienia.

Jest on nazwany sakramentem spowiedzi, ponieważ ujawnienie lub wyznanie grzechów kapłanowi jest zasadniczym elementem tego sakramentu. W głębokim sensie jest on również „wyznaniem” – uhonorowaniem i pochwałą – świętości Boga i jego miłosierdzia skierowanego do człowieka pełnego grzechu.

Jest on nazwany sakramentem przebaczenia, ponieważ poprzez rozgrzeszenie udzielone przez kapłana Bóg daruje pokutnikowi przebaczenie i pokój.

W ciągu dnia spowiedź była głównym zajęciem Ojca Pio. Wykonywał on swoją pracę spoglądając we wnętrze penitentów. Okłamywanie Ojca Pio podczas spowiedzi było niemożliwe. Zaglądał on w ludzkie serca. Często, kiedy grzesznicy byli nieśmiali, Ojciec Pio sam wymieniał ich grzechy podczas spowiedzi.

Ojciec Pio zapraszał wszystkich wierzących do spowiedzi przynajmniej raz na tydzień. Mówił on: „Nawet, jeśli pokój był zamknięty, po pływie tygodnia konieczne jest jego odkurzenie.”

san-pio-spowiedz

W sakramencie spowiedzi Ojciec Pio był bardzo wymagający. Nie znosił ludzi, którzy przychodzili do niego jedynie z ciekawości. Jeden z zakonników opowiadał: „Pewnego dnia Ojciec Pio nie dał rozgrzeszenia penitentowi mówiąc mu: „Jeśli pójdziesz się wyspowiadać do innego kapłana, zabierz rozgrzeszenie, które otrzymasz i idź do piekła razem z nim”. Uważał On, że sakrament pokuty jest bezczeszczony przez ludzi, którzy nie chcą zmienić swojego życia. Pozostają oni winni przed Bogiem.

 

Continue reading